KONCHY CIĘTE I POLICHROMOWANE.

Studiując fachową literaturę złotniczą i jubilerską można znaleźć około 25 gatunków muszli, które wykorzystywano do wyrobu prostych ozdób, a także prawdziwych arcydzieł rzemiosła artystycznego.
Z historycznego punktu widzenia największym uznaniem cieszą się po dzień dzisiejszy:
Nautilus pompilius, Cypraecassis rufa, Cassis madagascariensis, Cassis cornuta, Cassis tuberosa, Haliotis rufescens, Haliotis fulgens, Haliotis iris, Strombus gigas, Trochus niloticus, Turbo marmoratus oraz przedstawiciele bogatej rodziny perłopławów, łącznie z ich „owocami”- perłami.
Tym, co urzekło rzemieślników w „muszlowym materiale” były : lśniąca, opalizująca warstwa konch, efektowne załamania promieni świetlnych – wyzwalających barwne refleksy oraz stosunkowo łatwa obróbka tworzącego go węglanu wapnia.
Muszle ujawniały swoje walory na przestrzeni wieków i zmieniających się stylów artystycznych. Różne formy sztuki i przemijające mody nie przyćmiły znaczenia ślimaczych konch, jako surowca dla pracowni złotniczych na całym świecie.

Różowe skrzydło karaibskiego Strombus gigas po dziś dzień dostarcza surowca do rycia miniaturowych kamei.

Różowe skrzydło karaibskiego Strombus gigas po dziś dzień dostarcza surowca do rycia miniaturowych kamei.

WŁOSKIE KAMEE.
Ze słowem kamea łączy się wiele określeń zaczerpniętych z różnych języków. I tak, charakteryzuje je hebrajskie – eben, greckie – lithos i łacińskie -gemma. Wszystkie one oznaczają praktycznie – kamień, choć najbardziej trafne byłoby inne tłumaczenie z łaciny – cammaeus, czyli „wygrawerowany klejnot”.

Cięcie kamei jest starożytnym rzemiosłem, polegającym na rzeźbieniu, rytowaniu i rżnięciu szlachetnych i półszlachetnych kamieni. Sztuka ta znana była już w III -cim tysiącleciu p.n.e w Mezopotamii, kiedy to wykorzystywano kość słoniową, glinę i wosk. Wysoki poziom artystyczny osiągnęła w II -gim tysiącleciu p.n.e. na Krecie i w Mykenach, zaś szczególny jej rozkwit nastąpił w VI wieku p.n.e. w Grecji. Używano wtedy chalcedonu, jaspisu, turkusu, malachitu oraz kości słoniowej. Szczyt techniki tworzenia kamei przypada na okres hellenistyczny i rzymski.
Z tego czasu pochodzą arcydzieła tej miary, co „Gemma Augusta”, lub wyrzeźbiona przez Dioskouridesa w 25 roku p.n.e. – „Grand Camee de France”.
We wczesnym średniowieczu używane były gemmy antyczne, oprawiane w pierścienie biskupów lub traktowane, jako ozdoby do przydania splendoru paramentom liturgicznym, np. „Krzyż Lotara” z około 1000 roku.

Argonauta argo /L.1758/ - 204 mm. Muszla żeglarka bardzo przypomina skorupy nautilusów, jest jednak zbyt delikatna, aby używać jej do wyrobu ozdób. Grubość ścian tego okazu odpowiada grubości wigilijnego opłatka.

Argonauta argo /L.1758/ – 204 mm. Muszla żeglarka bardzo przypomina skorupy nautilusów, jest jednak zbyt delikatna, aby używać jej do wyrobu ozdób. Grubość ścian tego okazu odpowiada grubości wigilijnego opłatka.

W czasach nowożytnych rozkwit kamei nastąpił w renesansie. Największymi jej ośrodkami były – Florencja, Rzym i Mediolan.
Wtedy też pojawiają się pierwsze gemmy rżnięte w ślimaczych konchach.
Według legendy uważa się, że dzieło to rozpoczął pewien marynarz, który w ten sposób chciał dać upust swojemu artystycznemu zacięciu.
Na szeroką skalę włoscy rzeźbiarze zaczęli używać muszli do tworzenia kamei około 1805 roku. W erze wiktoriańskiej /1837-1901/ doceniono konchę, jako materiał niedrogi i łatwy w obróbce, a co za tym idzie – dużo tańszy, od stosowanych do tej pory: agatu, onyksu, alabastru i sardoniksu. Dzięki temu, sama kamea była bardziej dostępnym rodzajem biżuterii.
Mimo to, królowa Wiktoria nadal bardzo wysoko je ceniła, traktując często, jako formę prezentu dla zaufanych osób.
Gemmy znalazły też uznanie w oczach Napoleona I i Katarzyny Wielkiej.

"Czarne haliotisy" - to nowa moda we współczesnym jubilerstwie.

„Czarne haliotisy” – to nowa moda we współczesnym jubilerstwie.

Od lat głównym centrum produkcji kamei „muszlowych” jest – del Torre Greco, miasto nad Zatoką Neapolitańską u podnóża Wezuwiusza. Warto pamiętać, że sam wulkan dostarczał specyficznego materiału do tworzenia gemmy. Była to lawa, w której rzeźbiono pamiątki dla turystów, tzw.”Grand Tour”. Domeną rzemieślników z del Torre stały się jednak konchy ślimaków. Największym uznaniem cieszą się : Cypraecassis rufa, Cassis madagascariensis i Strombus gigas, choć przez ostatnie 50 lat to właśnie „byczy pysk” zdominował manufaktury rzeźbiarzy. Kiedy muszla trafi do warsztatu, najpierw sprawdza się jej jakość, czystość, połysk oraz grubość warstw przewidzianych do obróbki. Konchy, które nie posiadają pożądanych parametrów przeznacza się do wyrobu pamiątek. Są to całe muszle, na których części grzbietowej wycina się liście,duże motywy kwiatowe lub kształt winnego grona. Niekiedy pojawiają się charakterystyczne kobiece twarze oraz miniaturowe scenki z kilkoma postaciami. Z konch zakwalifikowanych do wyrobu kamei odcina się najpierw części nieużyteczne. Do tego celu używa się specjalnych, wysokoobrotowych tarcz chłodzonych wodą. Następnie wycina się owale przeznaczone do rzeźbienia. Najmniejsza średnica takiego krążka to 6mm.
Potem owale są wstępnie obrabiane z zastosowaniem wierteł i turbin dentystycznych.
Właściwy proces rzeźbienia jest pracą ręczną z wykorzystaniem coraz cieńszych dłut i rylców. Artyści posługują się narzędziami wprowadzonymi do tego rzemiosła ponad 100 lat temu. Przykładem może być dłuto – „bullino”.

To puzderko niemieckiej roboty z 1922 roku pełniło rolę papierośnicy. Uszkodzenia użytej muszli świadczą o częstym wykorzystaniu tego przedmiotu...

To puzderko niemieckiej roboty z 1922 roku pełniło rolę papierośnicy. Uszkodzenia użytej muszli świadczą o częstym wykorzystaniu tego przedmiotu…

Ilość wzorów i motywów jest praktycznie nieograniczona. Najczęściej są to postaci mitologiczne – Apolla z lirą, Demeter z łodygą pszenicy, Dionizosa z winogronami lub Posejdona z trójzębem. Wzornictwo chrześcijańskie wniosło – postaci i twarze świętych, wizerunki Chrystusa i Matki Boskiej, twarze Apostołów, czy nawet stacje Drogi Krzyżowej.
Ciągle modne są twarze kobiet, najczęściej z profilu, z dodatkowymi zdobieniami w postaci maleńkich brylancików osadzanych w miejscu kolczyków lub wisiorka.
Dość duże ceny osiągają prace na zamówienie, jeśli chce się sportretować na kamei ukochaną osobę, np. narzeczoną lub dziecko. Zdecydowanie tańsze jest wzornictwo „szablonowe” – ornamenty roślinne lub „oklepane” tematy mitologiczne.

Iryzująca warstwa szlifowanej macicy perłowej była zawsze ulubionym materiałem artystów-rytowników.

Iryzująca warstwa szlifowanej macicy perłowej była zawsze ulubionym materiałem artystów-rytowników.

Jednym z najwybitniejszych włoskich artystów-rytowników gemm był Jan Jakub Caraglio. Przebywał nawet na dworze ostatnich Jagiellonów, a w 1522 roku przyjął obywatelstwo krakowskie.
Innym mistrzem był gdański złotnik – Ernest Kadau II, który w 1652 roku wsławił się gemmą – ”Bałwochwalstwo Salomona” /kość słoniowa/,będącą w zbiorach wawelskich.
Obecnie, najbardziej cenionym rzeźbiarzem kamei „muszlowych” jest Włoch – Marcello Ripa.

Takie jajka mogą być osobliwością wielkanocnego koszyka. Wykonano je z użyciem małych kwadracików masy perłopławów i haliotisów.

Takie jajka mogą być osobliwością wielkanocnego koszyka. Wykonano je z użyciem małych kwadracików masy perłopławów i haliotisów.

PUCHARY NORYMBERSKIE.
Są to kielichy, których czasze stanowią wypolerowane muszle głowonogów – Nautilus pompilius. Jako zbytek luksusu trafiły do skarbców królewskich, magnackich i szlacheckich. Często były one płaskorzeźbione, niekiedy bardzo bogato polichromowane.
Sama koncha ujęta była w srebrną, cynową lub złotą oprawę zdobioną emalią, która wywoływała silne efekty kolorystyczne. Uzupełnieniem kompozycji były ażurowe lub kuliste nodusy, często wysadzane kamieniami szlachetnymi lub perłami.
Tradycją wytwarzania „nautilusów” szczycą się XVI – to wieczne: Augsburg, Ulm i Norymberga. W XVII wieku do miast tych dołączy też Gdańsk.

Masa perłowa znajduje także uznanie w oczach współczesnych stylistów.

Masa perłowa znajduje także uznanie w oczach współczesnych stylistów.

Wyjątkowej urody dziełem jest puchar z 1596 roku wykonany przez Holendra – Jana Jacoba van Royesteyna, jako prezent dla królowej Zofii.
Przepiękny jest też „nautilus” z czasów polskiego klasycyzmu autorstwa – Jeana Martina, nadwornego złotnika króla Stanisława Augusta.
Jego złoty puchar z 1770 roku ozdobiony 22 gemmami eksponowany jest w Viktoria and Albert Museum w Londynie.
Ze złotnikiem Jerzym Hoffmannem łączy się „nautilus” z 1600 roku w kształcie pawia. Ekspresyjnie wygięta głowa ptaka, rozłożony ogon oraz trzon będący nogami pawia, nadają całej konstrukcji lekkie i szlachetne proporcje.
Obecnie podziwiać go można w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Chyba najdelikatnieszy pośród "papierowych nautilusów" - Argonauta hians / Lightfoot , 1786 / - 46 mm.

Chyba najdelikatnieszy pośród „papierowych nautilusów” – Argonauta hians / Lightfoot , 1786 / – 46 mm.

Warto pamiętać, że materiałem „muszlowym” do wyrobu kielichów były też konchy – Turbo marmoreus oraz, co dziwne – Charonia variegata. Turbany były szlifowane do odsłonięcia warstwy perłowej i podobnie jak „nautilusy” przybierane w ornamentalne dekoracje. Trytony pozostawiano w formie naturalnej, mocując lekko skośnie do trzonu pucharu. Stopę kielicha ubogacano często kamieniami szlachetnymi, perłami, a niekiedy skorupkami przegrzebków.

Finezja i lekkość form charakterystyczne dla pucharów norymberskich spowodowały, że były one często malowane przez artystów specjalizujących się w „martwej naturze”. Należeli do nich: Holendrzy – Willem Kalf oraz Jan van Huijsum, a także Niemiec – Georg Flegel.Ich siedemnastowieczne obrazy można podziwiać w Rijksmuseum w Amsterdamie i Staatliche Kunsthalle w Karlsruhe.

Niemieccy ebeniści intarsjowali takimi słuchotkami stylowe meble i ołtarze.

Niemieccy ebeniści intarsjowali takimi słuchotkami stylowe meble i ołtarze.

PARAMENTY LITURGICZNE.
Kościół traktował przejście od kamienia surowego, symbolizującego niezależność od norm moralnych w kamień opracowany, jako obraz duszy ludzkiej, przechodzącej od ciemności do Łaski Bożej.
Stąd też artyści poddawali je obróbce przez szlifowanie, rzeźbienie i grawerowanie, nadające im odpowiedni kształt, uwydatniając barwę, połysk, grę światła i kolorów.
Do kamieni takich zaliczamy też perły a nadto macicę perłową oraz warstwy perłowe wyścielające wnętrza muszli turbanów, skrępów i haliotisów.
Perły były symbolem czystości, niewinności, doskonałości i świętości.
Symbolizowały też nieśmiertelność ludzkiej duszy.
Warstwy perłowe muszli mięczaków łączono natomiast z kamieniami szlachetnymi.
Stanowiąc ich „tło”, podkreślały symboliczną wymowę.
I tak : jaspis sugeruje – trwałość wiary, szafir – łączony jest z miłością i mądrością oraz niewinnością Matki Boskiej. Szmaragd – to wiara i nadzieja, zaś chryzolit – łaska Ducha Świętego. Beryl – przypomina o sądzie ostatecznym, ametyst – sugeruje tych, którzy cierpią dla wiary. Wreszcie rubin – to symbol godności królewskiej, a diament – alegorycznie oznacza odwagę, siłę i niezłomność w wierze.
Powiązania masy perłowej i kamieni znajdą zastosowanie w tworzeniu arcydzieł sztuki sakralnej.

Cięte turbany trafią do zdobnictwa ewangelickiego oraz wyrobów świeckich - kufli, dzbanów i mis.

Cięte turbany trafią do zdobnictwa ewangelickiego oraz wyrobów świeckich – kufli, dzbanów i mis.

Obserwujemy je we wszystkich epokach artystycznych, przyjmując renesans, jako początek rozkwitu tej sztuki. Macica perłowa zagości wtedy w monstrancjach, kielichach, pacyfikałach, puszkach na komunikanty i krzyżach. Z czasem, iryzujące warstwy haliotisów pojawią się na lichtarzach, relikwiarzach oraz pontyfikaliach, takich jak: mitry, pastorały i pierścienie. Perłopławy obecne też będą w sztuce polskiego judaizmu – balsaminiki i lampki chanukowe. Wreszcie cięte skrępy i turbany trafią do zdobnictwa ewangelickiego oraz wyrobów świeckich – kufli, dzbanów i mis. Szlachetne perły i cięty perłopław dodadzą też splendoru elementom sztuki wotywnej – sukienkom, koronom i berłom.

Główny półprodukt do wytwarzania "pucharów norymberskich' - muszle łodzików - Nautilus pompilius /L.1758/. U góry okaz polerowany z usuniętą warstwą organiczną /152 mm/. Poniżej forma johnsoni tego samego gatunku. Po prawej - niezbyt częsta, różowa odmiana tego głowonoga.

Główny półprodukt do wytwarzania „pucharów norymberskich’ – muszle łodzików – Nautilus pompilius /L.1758/. U góry okaz polerowany z usuniętą warstwą organiczną /152 mm/. Poniżej forma johnsoni tego samego gatunku. Po prawej – niezbyt częsta, różowa odmiana tego głowonoga.

Niezrównany w swym rzemiośle był przybyły z Pragi – Wacław Grotko, który w 1687 roku stworzył złotą monstrancję, dar do katedry we Fromborku – zdobioną emalią, rubinami, almandynami oraz różowymi perłami.
Wielki kunszt artystyczny oraz bogata kameryzacja /użycie kamieni szlachetnych/ cechują relikwiarz na głowę Św.Jana Kantego z 1695 roku – dzieło Jana Ceyplera z Krakowa. Wieko zamykające puszkę zdobią głęboko osadzone białe perły.
Z prac wyróżniających się oryginalnością wymienić warto okazałą puszkę na komunikanty z 1700 roku w klasztorze Franciszkanów w Krakowie.
Stopę, nodus i pokrywę zdobią motywy „suchego akantu”, zaś czarę – cztery plakietki z perłowca z rzeźbionymi scenami z życia świętych franciszkańskich.
Jednym z największych osiągnięć polskiego złotnictwa z wykorzystaniem pereł jest relikwiarz na głowę Św. Stanisława z około1504 roku, fundacji królowej Elżbiety, wdowy po Kazimierzu Jagiellończyku. Zadziwia w nim ilość i dorodność użytych pereł. Można go podziwiać w katedrze na Wawelu.
Arcydziełem na miarę światową jest zaś słynna „diamentowa monstrancja” z klasztoru Kapucynów w Pradze, której kameryzacja szokuje każdego oglądającego. Obok 2365 brylantów, 2208 rubinów i 81 szmaragdów, znalazło w niej miejsce 215 pereł.

Turbo marmoratus /L.1758/. Wielki, indopacyficzny - "turban zielony". To jego srebrzysta warstwa perłowa posłuży do produkcji bransolet, a z czasem...guzików.

Turbo marmoratus /L.1758/. Wielki, indopacyficzny – „turban zielony”. To jego srebrzysta warstwa perłowa posłuży do produkcji bransolet, a z czasem…guzików.

Warto pamiętać, że sam kształt małża lub ślimacznicy stał się częstym wzorem w ornamentyce jubilerskiej i złotniczej.
Dominuje on w twórczości siedemnastowiecznego złotnika – Andrzeja Mackensena, na którego indywidualny charakter składają się motywy „miękko” opracowanych muszli.

Trochus niloticus /L.1767/. Ciężki i masywny skręp powszechnie wykorzystywany w sztuce jubilerskiej.

Trochus niloticus /L.1767/. Ciężki i masywny skręp powszechnie wykorzystywany w sztuce jubilerskiej.

Typowym przeniesieniem wzoru muszli na dzieło artystyczne jest łódka na kadzidło – Michała Hausmanna z Torunia. Zabytek powstał około 1775 roku. Złotnik nadał mu kształt skorupy małża, najpewniej – kopytnicy, podtrzymywannej przez putto i zwieńczonej stylizowanym orłem. Ten niewielki przedmiot można podziwiać w kościele Karmelitów w Oborach pod Lipnem.

"Przyłbica czerwona" - Cypraecassis rufa /L.1758/ oraz "kask królewski" - Cassis tuberosa /L.1758/ - 156mm. To z tych muszli powstają najsłynniejsze włoskie kamee.

„Przyłbica czerwona” – Cypraecassis rufa /L.1758/ oraz „kask królewski” – Cassis tuberosa /L.1758/ – 156mm. To z tych muszli powstają najsłynniejsze włoskie kamee.

Dzień dzisiejszy przynosi różnorakie formy wykorzystanie muszli morskich, masy perłowej i samych pereł w sztuce tworzenia biżuterii. Zgodnie z wiekową tradycją trafiają one do pierścionków, broszek, naszyjników, wisiorów, kolczyków, itd. Obecne są nadal we wzornictwie religijnym oraz rzemiośle artystycznym. Ważne, aby nie wytwarzano z ich użyciem artystycznego kiczu, gdyż będąc pięknymi i doskonałymi wytworami natury, nie zasługują na takie traktowanie.